Taco Hemingway (Filip Szcześniak) jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich raperów i autorów tekstów ostatniej dekady – twórcą, który łączy hip-hopową formę z wyraźnie literacką, obserwacyjną narracją o codzienności wielkomiejskiej, relacjach, używkach i kondycji pokolenia trzydziestolatków. Z racji skali popularności jego utworów – i tego, że jego wersy natychmiast zaczynają „żyć” w mediach społecznościowych – nawet pojedyncze słowo z tekstu potrafi wywołać debatę wykraczającą daleko poza świat muzyki.
Właśnie tak stało się w związku z jednym z utworów z najnowszej płyty – chodzi o piosenkę „Zakochałem się pod apteką”, w której możemy usłyszeć następujący tekst: „Idę rano po Solpadeine, stoi postać, jej głowa jest w dymie, zwykle są tu staruszki i starcy, nie sądziłem, że spotkam dziewczynę”. Dalej artysta rapuje: „Mówię: prze pani solpa w rozpuszczalnej tabletce, już pan tamto zużył, był pan w środę, to jest silny proszek, więc dać nie mogę; są zasady, wie pan, niech pan dba o zdrowie”.
Piosenka to zatem opowieść o tym, jak bohater utworu idzie do apteki kupić lek przeciwbólowy – Solpadeine. Farmaceutka odmawia mu sprzedaży produktu, pouczając go o jego silnym działaniu i zakazie łączenia go z alkoholem. Sytuację ratuje obca dziewczyna, która wchodzi do apteki i kupuje lek dla niego.
Solpadeine to popularny lek przeciwbólowy o złożonym składzie, zaliczany do grupy preparatów o silniejszym działaniu niż standardowe leki jednoskładnikowe (oparte tylko na paracetamolu lub ibuprofenie). W składzie leku znajduje się kodeina, należąca do grupy opioidów. Ze względu na jej obecność lek nie powinien być stosowany dłużej niż trzy dni z rzędu, gdyż dłuższe przyjmowanie może prowadzić do uzależnienia.
Piosenka stała się tematem ogólnopolskiej debaty, gdy media informowały o wzroście zainteresowania lekiem w aptekach w grudniu 2025 roku, kiedy miała miejsce premiera albumu „Latarnie wszędzie dawno zgasły”. Zjawisko to dotyczyło zwłaszcza młodzieży, która chwaliła się zakupem preparatu w mediach społecznościowych. Główny Inspektor Farmaceutyczny (GIF) wszczął postępowanie wyjaśniające w celu ustalenia, czy użycie nazwy leku w piosence nie stanowi kryptoreklamy produktu leczniczego.
| Tego dowiesz się z artykułu: – czy użycie nazwy konkretnego leku w rymach może być uznane za kryptoreklamę? – jaka jest ustawowa definicja reklamy produktu leczniczego i jakie działania się w niej mieszczą? – jakie surowe wymogi musi spełniać reklama leku kierowana do publicznej wiadomości (np. obowiązkowe ostrzeżenia)? – jakie uprawnienia posiada Główny Inspektor Farmaceutyczny (GIF) w przypadku wykrycia nielegalnej reklamy? |
Czym jest reklama produktów leczniczych i jakie powinna spełniać wymagania?
Zasady związane z reklamowaniem leków są uregulowane w ustawie z 6 września 2001 r. – Prawo farmaceutyczne (DzU z 2001 nr 126 poz. 1381 ze zm.) oraz rozporządzeniu Ministra Zdrowia z 2 listopada 2008 r. w sprawie reklamy produktów leczniczych (DzU z 2008 nr 210 poz. 1327 ze zm.).
Zgodnie z art. 52 ust. 1 prawa farmaceutycznego: „Reklamą produktu leczniczego jest działalność polegająca na informowaniu lub zachęcaniu do stosowania produktu leczniczego, mająca na celu zwiększenie: liczby przepisywanych recept, dostarczania, sprzedaży lub konsumpcji produktów leczniczych.”
Obejmuje ona w szczególności:
-reklamę produktu leczniczego kierowaną do publicznej wiadomości;
-reklamę produktu leczniczego kierowaną do osób uprawnionych do wystawiania recept lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi;
-odwiedzanie osób uprawnionych do wystawiania recept lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi przez przedstawicieli handlowych lub medycznych;
-dostarczanie próbek produktów leczniczych;
-sponsorowanie spotkań promocyjnych dla osób upoważnionych do wystawiania recept lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi;
-sponsorowanie konferencji, zjazdów i kongresów naukowych dla osób upoważnionych do wystawiania recept lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi.
Ustawa przewiduje, że za reklamę nie uznaje się natomiast technicznych i urzędowych informacji o leku, takich jak treść opakowań, cenniki czy korespondencja informacyjna pozbawiona cech promocji. Wyłączenie to obejmuje również ogłoszenia o zmianach w produkcie oraz ogólną edukację zdrowotną, o ile materiały te nie odnoszą się do właściwości konkretnych medykamentów.
W orzecznictwie sądów administracyjnych wskazuje się, że pomocne przy weryfikacji, czy dany materiał stanowi reklamę, czy dozwoloną informację gospodarczą, jest zbadanie formy prezentacji, czyli liternictwa, kolorystyki, proporcji wielkości tekstu do tła oraz medium, przyjętego do jej rozpowszechniania. Ponadto badaniu powinna podlegać relacja informacji do zjawiska gospodarczego, którego ona dotyczy.
Rozporządzenie w sprawie reklamy produktów leczniczych doprecyzowuje w praktyce, jak reklama ma wyglądać: jakie minimalne dane musi zawierać, w jakiej formie może być emitowana, jakie ostrzeżenia są obowiązkowe oraz jak dokumentuje się m.in. przekazywanie próbek.
Przykładowo, zgodnie z rozporządzeniem, reklama produktu leczniczego kierowana do publicznej wiadomości mieć następujące niezbędne dane:
-nazwę produktu leczniczego;
-nazwę powszechnie stosowaną substancji czynnej, a w przypadku produktu leczniczego zawierającego więcej niż trzy substancje czynne, określenie „produkt złożony”;
-dawkę substancji czynnej lub stężenie substancji czynnej, z wyłączeniem produktu złożonego;
-postać farmaceutyczną;
-wskazanie lub wskazania terapeutyczne do stosowania;
-wskazanie podmiotu odpowiedzialnego.
Dodatkowo reklama produktu leczniczego kierowana do publicznej wiadomości w formie dźwiękowej poza informacjami wskazanymi powyżej musi zawierać także ostrzeżenie np.: „To jest lek. Dla bezpieczeństwa stosuj go zgodnie z ulotką dołączoną do opakowania. Nie przekraczaj maksymalnej dawki leku. W przypadku wątpliwości skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą”.
Istotne jest również, kto w ogóle może legalnie prowadzić reklamę leku. Jest to wyłącznie podmiot odpowiedzialny lub inny podmiot na jego zlecenie (art. 60 ust. 1 prawa farmaceutycznego).
Nadzór nad przestrzeganiem przepisów – kompetencje GIF
Organem nadzoru nad przestrzeganiem przepisów dotyczących reklamy produktów leczniczych jest Główny Inspektor Farmaceutyczny, a w zakresie produktów weterynaryjnych – Główny Lekarz Weterynarii (GLW).
W zakresie instrumentów władczych ustawodawca przyznaje organom nadzoru uprawnienie do ingerencji w niezgodną z prawem reklamę w drodze decyzji administracyjnej. W szczególności organ może nakazać:
-zaprzestanie ukazywania się lub prowadzenia reklamy sprzecznej z przepisami;
-publikację decyzji w miejscach, w których ukazała się reklama, oraz publikację sprostowania błędnej reklamy;
-usunięcie stwierdzonych naruszeń.
Decyzja administracyjna w tym przedmiocie ma rygor natychmiastowej wykonalności.
Prowadzenie reklamy produktów leczniczych przez podmiot nieuprawniony jest również przestępstwem. Zgodnie z art. 129 ust. 1 prawa farmaceutycznego: „Kto, nie będąc uprawnionym, prowadzi reklamę produktów leczniczych, podlega grzywnie.” Stosownie do ust. 2 tego przepisu: tej samej karze podlega, kto:
-prowadzi reklamę produktów leczniczych niedopuszczonych do obrotu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej;
-prowadzi reklamę niezgodną z charakterystyką produktu leczniczego albo z charakterystyką produktu leczniczego weterynaryjnego;
-nie przechowuje wzorów reklam;
-nie prowadzi ewidencji dostarczanych próbek produktów leczniczych;
-nie wykonuje niezwłocznie decyzji nakazujących: zaprzestania ukazywania się lub prowadzenia reklamy produktów leczniczych sprzecznej z obowiązującymi przepisami; publikację wydanej decyzji w miejscach, w których ukazała się reklama sprzeczna z obowiązującymi przepisami oraz publikację sprostowania błędnej reklamy; usunięcie stwierdzonych naruszeń.
Dodatkowo kierowanie do publicznej wiadomości reklamy produktów leczniczych zawierających środki odurzające lub substancje psychotropowe jest przestępstwem zagrożonym karą grzywny (art. 129a prawa farmaceutycznego).
Wspomniane czyny zabronione mogą być popełnione wyłącznie umyślnie – zarówno w postaci zamiaru bezpośredniego, jak i ewentualnego. Ustalenie braku tej przesłanki uniemożliwia pociągnięcie sprawcy do odpowiedzialności karnej na podstawie powyższych regulacji.
Czy rapowanie o Solpadeinie to kryptoreklama?
Mając na uwadze powyższe regulacje, sama obecność nazwy handlowej leku w utworze muzycznym – jako elementu narracji, opisu realiów życia, metafory lub rekwizytu językowego – nie przesądza jeszcze o reklamowym charakterze przekazu. Ustawa wyraźnie rozróżnia bowiem promocję od innych form komunikacji. Zgodnie z ustawą celem reklamy musi być zwiększenie sprzedaży lub konsumpcji leku. Kluczowe wydaje się także ustalenie, czy artysta otrzymał wynagrodzenie lub jakąkolwiek korzyść od producenta leku w zamian za umieszczenie jego nazwy w tekście (jak wiemy z przekazów medialnych w tej sprawie nie miało to miejsca).
W wyroku z 11 marca 2010 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wskazał, że organ nadzoru, oceniając cel publikacji, nie bada wyłącznie intencji podmiotu podejmującego działanie, tylko możliwy skutek podjętych czynności. Jeżeli ich bezpośrednim rezultatem może być zwiększenie konsumpcji opisywanego produktu leczniczego, należy uznać, że zostało ono zrealizowane właśnie w tym celu (zwiększenia liczby przepisywanych recept, dostarczania, sprzedaży produktów leczniczych).
Gdyby zatem udowodniono, że bezpośrednim następstwem premiery piosenki w grudniu 2025 roku był gwałtowny wzrost sprzedaży Solpadeiny, organ nadzoru mógłby argumentować, że utwór zadziałał de facto jak skuteczna kampania marketingowa, niezależnie od literackich intencji autora. Jeżeli taki wzrost byłby możliwy do wykazania danymi sprzedażowymi, z perspektywy przywołanego orzecznictwa mógłby zostać potraktowany jako empiryczne potwierdzenie, że przekaz miał realną zdolność oddziaływania na zachowania konsumenckie, a więc że jego „możliwy rezultat” mieścił się w typowym skutku reklamy leku.
Jednocześnie sam fakt wzrostu sprzedaży medykamentu w danym okresie nie będzie jednak wystarczający. Organ musi racjonalnie powiązać odnotowany skutek z konkretnym przekazem (utworem) oraz ustalić, czy przekaz nosi cechy reklamy, a nie jedynie popkulturowego „rekwizytu” językowego.
Kluczowe w tej sprawie jest również to, że prawo farmaceutyczne zakłada, iż reklama produktu leczniczego może być prowadzona wyłącznie przez podmiot odpowiedzialny albo na jego zlecenie (art. 60 ust. 1 ustawy). To oznacza, że w typowym modelu „reklamowym” adresatem decyzji (i podmiotem, od którego organ będzie egzekwował wykonanie nakazów) jest podmiot odpowiedzialny lub podmiot prowadzący reklamę na jego zlecenie. Artysta mógłby stać się bezpośrednim adresatem decyzji wyłącznie wtedy, gdy w konkretnym stanie faktycznym to on „prowadzi” reklamę (np. materiał powstał w ramach zlecenia lub współpracy promocyjnej i to on rozpowszechnia go w swoich kanałach).
W ramach czynności wyjaśniających GIF ustalił, że nazwa leku została użyta przez rapera bez zgody podmiotu odpowiedzialnego. W efekcie GIF uznał, że artysta mógł prowadzić niedozwoloną reklamę. Urząd zamierza nakazać jej wstrzymanie i wdrożenie działań naprawczych, a gdyby te działania okazały się bezskuteczne – złoży zawiadomienie do prokuratury.
W ramach decyzji administracyjnej żądanie “zaprzestania ukazywania się lub prowadzenia reklamy” mogłoby zostać skonkretyzowane jako, na przykład, nakaz wstrzymania dalszego rozpowszechniania przekazu w tej formie (np. wycofanie materiału z kanałów, w których jest publikowany jako reklama, wstrzymanie emisji, zaprzestanie używania fragmentu utworu). Natomiast wdrożenie działań naprawczych (czy też nakazanie „usunięcia stwierdzonych naruszeń”, jak stanowi ustawa), mogłoby w praktyce polegać nawet na zaprzestaniu dalszego rozpowszechniania wersji utworu zawierającej niedozwolony element reklamowy, a więc potencjalnie nawet na zakazie emisji utworu lub zastąpieniu go inną wersją pozbawioną naruszającego elementu.
Taka ingerencja GIF może jednak w sposób istotny naruszać art. 73 Konstytucji RP, który gwarantuje każdemu wolność twórczości artystycznej oraz dostęp do dóbr kultury. Decyzja GIF wymuszająca „cenzurowanie” lub przeróbki utworu artystycznego może być uznana za nieproporcjonalną i podatną na skuteczne kwestionowanie w trybie kontroli sądowo-administracyjnej – szczególnie jeśli materiał powstał bez zlecenia podmiotu odpowiedzialnego i bez reklamowego kontekstu dystrybucji, a jedynym łącznikiem z reklamą był fakt użycia nazwy handlowej leku oraz późniejszy wzrost sprzedaży produktu.
W przypadku jakichkolwiek działań nadzorczych ze strony GIF, zarówno w sferze administracyjnej, jak i karnej, kluczowe jest wykazanie braku celu polegającego na zwiększeniu sprzedaży leku (a więc obalenie tezy o „reklamowym” charakterze przekazu), braku związku między artystą a producentem leku oraz braku związku między publikacją utworu a wzrostem sprzedaży leku w aptekach. W kontekście odpowiedzialności karnej organy ścigania musiałyby wykazać ponad wszelką wątpliwość, że po stronie popularnego rapera istniał zamiar popełnienia przestępstwa, a więc że miał pełną świadomość sprzeczności podejmowanego działania z prawem. W tym stanie rzeczy istotny byłby również argument, że wybór marki był podyktowany wyłącznie autonomią artystyczną i realizmem literackim, a zbieżność ze wzrostem sprzedaży jest zjawiskiem socjologicznym (fandom), a nie wynikiem zaplanowanej strategii marketingowej.
Sprawa piosenki Taco Hemingwaya jest fascynująca, ponieważ pokazuje cienką (i coraz bardziej praktyczną) granicę między swobodą twórczości artystycznej a przekazem, który – choć ubrany w formę kultury – może wywołać typowo „reklamowy” efekt rynkowy i uruchomić reżim ustawowej odpowiedzialności. Choć rzekomo odnotowany w grudniu 2025 roku wzrost sprzedaży Solpadeiny daje GIF mocny argument dotyczący rynkowego skutku utworu, brak dowodów na współpracę komercyjną Taco Hemingwaya z producentem leku sprawia, że realne konsekwencje z tym związane wydają się nadmiarowe. Sprawa ta jednocześnie wyznacza nową granicę odpowiedzialności twórców za wpływ ich wizji artystycznej na zachowania konsumenckie fanów.
Artykuł został opublikowany pod tytułem „Katarzyna Holik: „Zakochałem się pod apteką” i… mam kłopoty” w Dzienniku Gazecie Prawnej 4 marca 2026 roku.