Przed oddaniem telefonu do serwisu warto usunąć z niego dane, wylogować się z aplikacji i przywrócić urządzenie do ustawień fabrycznych. Takie zalecenia coraz częściej pojawiają się w instrukcjach dotyczących cyberbezpieczeństwa. Co jednak w sytuacji, gdy mimo zachowania ostrożności dochodzi do nieautoryzowanej transakcji płatniczej? Czy sam fakt pozostawienia aplikacji bankowej na urządzeniu może oznaczać, że klient poniesie odpowiedzialność za utracone środki? Gdzie przebiega granica pomiędzy zwykłą nieostrożnością a rażącym niedbalstwem klienta?

To właśnie od tej oceny często zależy odpowiedź na pytanie, kto ostatecznie poniesie ciężar finansowy nieautoryzowanej transakcji.

Nie każda poprawnie uwierzytelniona transakcja jest transakcją autoryzowaną

W komentarzu udzielonym dla Prawo.pl Katarzyna Holik, adwokat w DSK Kancelaria, zwraca uwagę na zagadnienie, które od lat budzi spory pomiędzy klientami a bankami – różnicę pomiędzy uwierzytelnieniem a autoryzacją transakcji.

Jak wskazuje ekspertka:

„Proces uwierzytelnienia zawsze będzie poprzedzał samą autoryzację, ale nie oznacza to, że po poprawnym przejściu procesu uwierzytelnienia transakcja zawsze będzie autoryzowana.”

W praktyce banki często koncentrują się na wykazaniu, że do wykonania operacji wykorzystano prawidłowy PIN, hasło lub kod SMS. Tymczasem zgodnie z ustawą o usługach płatniczych kluczowe znaczenie ma nie samo uwierzytelnienie, lecz zgoda płatnika na wykonanie transakcji.

Z perspektywy prawnej są to dwa odrębne pojęcia. Uwierzytelnienie służy potwierdzeniu tożsamości użytkownika, natomiast autoryzacja oznacza wyrażenie zgody na wykonanie konkretnej operacji płatniczej.

Kiedy bank powinien zwrócić środki?

Jak przypomina Katarzyna Holik, w przypadku nieautoryzowanej transakcji płatniczej bank co do zasady powinien zwrócić klientowi utracone środki.

Wyjątki od tej zasady zostały określone w ustawie o usługach płatniczych. Jednym z nich jest sytuacja, gdy klient doprowadził do transakcji umyślnie albo wskutek umyślnego lub rażąco niedbałego naruszenia swoich obowiązków.

To właśnie pojęcie rażącego niedbalstwa odgrywa kluczową rolę w wielu sporach.

Czy oddanie telefonu do serwisu jest rażącym niedbalstwem?

W artykule Prawo.pl rozważany jest między innymi scenariusz, w którym do nieautoryzowanej transakcji dochodzi po oddaniu telefonu do naprawy lub po sprzedaży urządzenia z zainstalowaną aplikacją bankową.

Zdaniem Katarzyny Holik samo przekazanie telefonu profesjonalnemu serwisowi nie powinno automatycznie prowadzić do uznania, że klient dopuścił się rażącego niedbalstwa.

Rażące niedbalstwo jest bowiem kwalifikowaną postacią braku staranności i – jak podkreśla orzecznictwo – musi wykraczać poza zwykłą lekkomyślność czy niedopatrzenie.

Inaczej może wyglądać sytuacja, gdy użytkownik pozostawia aplikację bankową całkowicie pozbawioną zabezpieczeń i dostępną dla każdej osoby mającej fizyczny dostęp do urządzenia. W takich przypadkach ocena prawna może być mniej korzystna dla klienta.

Każda sprawa wymaga indywidualnej oceny

Odpowiedzialność za nieautoryzowane transakcje rzadko daje się sprowadzić do prostych odpowiedzi.

Znaczenie mają zarówno okoliczności zdarzenia, sposób zabezpieczenia urządzenia i aplikacji, jak również działania podjęte przez klienta i bank po wykryciu nieprawidłowości.

Jak podkreśla Katarzyna Holik, samo wykazanie przez bank zarejestrowanego użycia instrumentu płatniczego nie wystarcza jeszcze do udowodnienia, że klient autoryzował transakcję albo że umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa doprowadził do jej wykonania. Ciężar udowodnienia tych okoliczności spoczywa na banku.

Artykuł Reginy Skibińskiej „Gdy telefon trafia do serwisu, lepiej odinstalować aplikację bankową”, opublikowany został na portalu Prawo.pl 30 maja 2026 roku.