Outsourcing windykacji rzadko jest decyzją „wszystko albo nic”. Na rynku funkcjonuje wiele układów współpracy między wierzycielem a zewnętrznym podmiotem wspierającym zarządzanie należnościami (dalej: serwiser). To, co na pierwszy rzut oka wygląda prosto, w praktyce bywa wieloczynnikową układanką: skala i wiek portfela, profil klientów (B2B/B2C), specyfika branży, poziom sporów, a nawet to, jak firma chce łączyć odzyskiwanie należności z relacją z klientem.
Wśród średnich i dużych wierzycieli pierwotnych najczęściej spotykane są trzy punkty wyjścia:
- Model A: niewielka windykacja wewnętrzna + jeden lub kilku serwiserów,
- Model B: brak wyspecjalizowanej windykacji wewnętrznej + serwiserzy,
- Model C: całość działań windykacyjnych realizowana siłami własnymi.
Model A – „mózg w firmie, wykonanie na zewnątrz”
To rozwiązanie daje zwykle dobry kompromis: koszty stałe pozostają pod kontrolą, firma korzysta z profesjonalnych narzędzi i zasobów serwisera, a jednocześnie zachowuje wewnętrznego właściciela procesu (ciągłość, wiedza, nadzór). Przy większych portfelach sensowny bywa wariant z kilkoma serwiserami – zmniejsza ryzyko uzależnienia od jednego partnera, ale wymaga przejrzystych zasad podziału spraw i porównywalnych KPI. W długim horyzoncie lojalność i zaangażowanie partnerów pojawiają się wtedy, gdy współpraca jest przewidywalna i uczciwa, czyli warto grać „fair”.
Model B – najtaniej na papierze, najdrożej bez nadzoru
Model B charakteryzuje się niższymi kosztami niż model A, bo firma nie utrzymuje wyspecjalizowanej komórki windykacyjnej. Proces „trzyma się” zwykle na osobach, które mają też inne obowiązki (finanse i księgowość, prawnicy in-house, czasem sprzedaż). To może działać przy mniejszych portfelach i prostych produktach, ale ma typowe słabości: mniej dopracowane procesy, słabsza analityka, brak czasu na optymalizacje, a w skrajnym wariancie – realny brak nadzoru nad serwiserem. Największym ryzykiem jest tu nie sam outsourcing, tylko sytuacja, w której „nikt po stronie wierzyciela nie trzyma kierownicy”.
Model C – pełna kontrola, pełny rachunek
Model C jest najbardziej angażujący. Wierzyciel buduje proces od A do Z: zespół, procedury, narzędzia (systemy, kanały kontaktu), raportowanie, kompetencje prawne i operacyjne. Zyskuje w zamian pełną kontrolę nad standardem działań i relacją z klientem, co w niektórych branżach ma kluczowe znaczenie. Ceną są koszty stałe i ryzyka kadrowe: specjaliści windykacji – jeśli mają ambicje rozwoju w branży – często wybierają podmioty stricte windykacyjne, które oferują im szerszą ścieżkę awansu.
Ryzyka outsourcingu, o których łatwo zapomnieć
Niezależnie od wybranego modelu, outsourcing niesie kilka powtarzalnych ryzyk:
- Reputacja i skargi (ton kontaktu, częstotliwość, spójność komunikacji z marką wierzyciela),
- Dane i bezpieczeństwo (jakość danych wejściowych, uprawnienia, logowanie czynności, podpowierzenia),
- Rozjazd celów (serwiser optymalizuje odzyskiwanie należności “tu i teraz”, a wierzyciel chce np. minimalizować utratę klienta, chronić relacje B2B lub ograniczać koszty sporów),
- Uzależnienie operacyjne (brak planu wyjścia i sprawnej migracji portfela).
Dobre praktyki współpracy (minimum, które robi różnicę)
- Zdefiniuj sukces szerzej niż „odzysk”: uwzględnij koszt odzyskania należności, DSO, udział ugód, poziom skarg, jakość dokumentacji.
- Segmentuj portfel:nowe opóźnienia vs. sprawy „stare”, sporne, wrażliwe.
- Wprowadź KPI/SLA i jasną eskalację: kiedy wstrzymujemy działania, kiedy kierujemy do sądu, kto decyduje o ugodach.
- Zapewnij governance po stronie wierzyciela: nawet 1–2 osoby, które naprawdę zarządzają procesem.
- Audytuj i testuj: pilotaż, odsłuchy/monitoring jakości, przeglądy bezpieczeństwa, okresowe porównanie serwiserów.
Zakończenie
Nie ma obiektywnie „dobrych” i „złych” modeli – jest tylko dopasowanie do portfela, zasobów i celów firmy. Koszty zawsze będą ważne, ale warto patrzeć także na sterowność, jakość i ryzyka. Regularny audyt procesu – od jakości danych, przez narzędzia i wąskie gardła, aż po treści umów i zasady współpracy z serwiserami – często daje największy zwrot. Niekiedy okazuje się, że poprawa „dziesięciu drobiazgów” podnosi płynność bardziej niż duża, rewolucyjna zmiana modelu. I na koniec truizm, jeśli zastanowimy się co chcemy osiągnąć budując model windykacji z udziałem outscorsingu bardzo często okaże się, że nie warto wybierać oferty tylko w oparciu o cenę.
Artykuł pt. „Outsourcing windykacji – korzyści, ryzyka, dobre praktyki współpracy” został opublikowany w „Gazecie Finansowej” 13 lutego 2026 roku.