Rejestracja głosu, wizerunku czy charakterystycznych gestów jako znaków towarowych coraz częściej pojawia się w strategiach ochrony prawnej osób publicznych. Przykładem może być Taylor Swift, która konsekwentnie zabezpiecza elementy swojej marki osobistej. Trend ten nie jest wyłącznie ciekawostką ze świata show-biznesu. Może być odpowiedzią na realny problem: tradycyjne instrumenty prawne coraz gorzej radzą sobie z wyzwaniami, jakie przynoszą sztuczna inteligencja, deepfake’i i media społecznościowe.

O tym, jak chronić rozpoznawalne elementy tożsamości, Karol Olejnik rozmawiał z redaktorem Romanem Czejarkiem na antenie Radiowej Jedynki. Rozmowa rozpoczęła się od przykładów światowych gwiazd, ale szybko przeszła do bardzo praktycznego pytania: jak w dobie AI swój podstawowy instrument pracy, czyli głos, może chronić dziennikarz radiowy?

Problem nie dotyczy wyłącznie artystów, celebrytów czy influencerów. Komercyjna kradzież tożsamości może dotknąć każdą osobę, której głos, wizerunek, gesty lub sposób ekspresji stanowią rozpoznawalny element wykonywanego zawodu. Dotyczy to m.in. dziennikarzy, lektorów, aktorów, prowadzących wydarzenia, ekspertów występujących publicznie czy twórców internetowych.

W praktyce tradycyjne narzędzia ochrony — takie jak prawo autorskie, ochrona wizerunku czy dobra osobiste — nie zawsze zapewniają skuteczną i szybką reakcję na naruszenia generowane przy użyciu nowych technologii. Szczególnie wtedy, gdy głos lub wizerunek zostają wykorzystane w sposób komercyjny, w reklamie, kampanii marketingowej albo materiale publikowanym w mediach społecznościowych.

Dlatego coraz większego znaczenia nabiera obszar własności przemysłowej, w tym możliwość rejestracji niestandardowych znaków towarowych. Prawo ochronne na znak towarowy może stać się jednym z narzędzi służących zabezpieczeniu rozpoznawalnych elementów tożsamości zawodowej i marki osobistej.