Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zapowiada zasadniczą przebudowę modelu ewaluacji działalności naukowej uczelni i instytutów. Z publicznie dostępnych materiałów wynika, że zmiany mają być wdrażane od 2026 r., a ich wspólnym mianownikiem jest odejście od systemu zdominowanego przez wskaźniki punktowe na rzecz szerszej oceny jakościowej – bardziej instytucjonalnej i eksperckiej. W oficjalnych zapowiedziach podkreśla się, że zamiast prostego premiowania liczby osiągnięć większe znaczenie mają uzyskać takie elementy jak jakość badań, potencjał rozwojowy podmiotu, umiędzynarodowienie, warunki pracy, kultura organizacyjna, a także oddziaływanie nauki na otoczenie społeczne i gospodarcze.
Szczególnie wyraźnie komunikowanym elementem planowanej reformy jest włączenie popularyzacji nauki do systemu ewaluacji. Według zapowiedzi przedstawicieli resortu komponent ten ma wejść do nowej oceny za lata 2026 – 2030. Z kolei jego znaczenie może sięgać nawet 20 proc. ewaluacji instytucjonalnej uczelni i instytutów. Jednocześnie ministerstwo deklaruje zamiar zmiany ustawy w taki sposób, aby wyraźnie wpisać do zadań szkół wyższych nie tylko popularyzację nauki, lecz także przeciwdziałanie dezinformacji naukowej. Powód? Rozwiązanie to ma wynikać z przekonania, że nauka powinna odgrywać aktywniejszą rolę w budowaniu odporności społeczeństwa na fake newsy, uproszczenia i manipulacje informacyjne.
Już sam dobór akcentów pokazuje, że planowana zmiana nie sprowadza się do technicznej korekty algorytmu oceny. Stawką jest raczej nowa definicja tego, czym ma być dobra uczelnia badawcza: nie tylko instytucją produkującą publikacje i zdobywającą punkty, lecz także miejscem skutecznego rozwoju kadr, tworzenia dobrego środowiska pracy, komunikowania wiedzy społeczeństwu i przekształcania wyników badań w użyteczne impulsy dla gospodarki.
Popularyzacja nauki jako element oceny
Włączenie popularyzacji nauki do ewaluacji należy uznać za jedną z najbardziej znaczących nowości proponowanej reformy. Dotychczas popularyzacja pozostawała co najwyżej pośrednio obecna w opisie misji uczelni, lecz nie stanowiła samodzielnego, wyraźnie nazwanego kryterium oceny jakości działalności naukowej. Teraz ma się to zmienić. Według zapowiedzi resortu popularyzacja ma być traktowana nie jako dodatek do „właściwej” działalności akademickiej, lecz jako jedno z ustawowych zadań instytucji naukowych i zarazem element ich oceny eksperckiej.
To przesunięcie akcentów ma znaczenie zarówno praktyczne, jak i symboliczne. W tym drugim wymiarze oznacza odejście od utrwalonego w części środowiska przekonania, że popularyzacja jest aktywnością mniej prestiżową, uproszczoną lub wręcz uboczną wobec „prawdziwej” nauki. W praktyce może prowadzić do lepszego organizacyjnego i finansowego zakotwiczenia działań popularyzatorskich w strukturze uczelni. Istotne jest przy tym zastrzeżenie formułowane przez przedstawicieli ministerstwa, zgodnie z którym nowe rozwiązania nie powinny prowadzić do obciążania poszczególnych naukowców dodatkowymi obowiązkami administracyjnymi czy organizacyjnymi. Popularyzacja miałaby być raczej zadaniem instytucji, która tworzy odpowiednie warunki i zachęca tych badaczy, którzy chcą angażować się w komunikowanie wiedzy społeczeństwu.
Podsumowanie
Takie podejście wydaje się trafne. Jeżeli popularyzacja ma być realnie wspierana, nie może zostać sprowadzona do kolejnej formy indywidualnego rozliczania pracowników z aktywności pozabadawczej. O wiele bardziej przekonująca jest koncepcja, w której uczelnia buduje własną politykę popularyzacyjną, wspiera wyspecjalizowane zespoły, współpracuje z mediami, szkołami, instytucjami kultury i organizacjami społecznymi, a następnie jest oceniana za jakość i skalę tych działań. Tylko w takim modelu popularyzacja może przestać być akcją okazjonalną, a stać się elementem trwałej polityki instytucjonalnej.
Artykuł „Katarzyna Holik: Nauka utworzy odporność na fake newsy. Rząd ma pomysł na zmiany w ocenie uczelni” został opublikowany na portalu Rzeczpospolita.pl 1 kwietnia 2026 roku.