Żądanie zwrotu subwencji na podstawie ogólnikowych rekomendacji CBA stawia przedsiębiorców w niezwykle trudnym położeniu. Jak bronić się przed zarzutami, których treści nie znają? Jak wykazać, że nie doszło do nadużyć, jeśli nie wiedzą, o jakie nadużycia chodzi?

Polski Fundusz Rozwoju (PFR) prowadzi obecnie szeroko zakrojoną akcję dochodzenia zwrotu subwencji finansowych udzielonych przedsiębiorcom w ramach Tarczy Finansowej 1.0. Schemat działania PFR jest niepokojąco powtarzalny: jako podstawę żądania zwrotu wskazuje się „ryzyko nadużyć” stwierdzone przez Centralne Biuro Antykorupcyjne, bez konkretyzacji, na czym to ryzyko miałoby polegać. Sądy wydają nakazy zapłaty, a przedsiębiorcy muszą się bronić, nie wiedząc, co właściwie zrobili niezgodnie z prawem czy regulaminem finansowania. Dla wielu firm stawką jest przetrwanie na rynku.

Tarcza Finansowa 1.0. Tajemnicze rekomendacje CBA

Analiza dokumentacji sądowej w sprawach toczących się przed sądami gospodarczymi ujawnia niepokojący wzorzec. PFR, żądając zwrotu subwencji, powołuje się wyłącznie na pisma CBA zawierające „negatywne rekomendacje” wobec beneficjentów tarczy 1.0. Pisma CBA są jednak lakoniczne i ogólnikowe. Typowa treść takiej rekomendacji brzmi: „CBA identyfikuje po stronie badanego podmiotu zwiększone ryzyko wykorzystania subwencji Polskiego Funduszu Rozwoju niezgodnie z celem i regulaminem programu”. Brak w nich jakichkolwiek konkretów dotyczących zarzucanych nieprawidłowości.

Co więcej, CBA odmawia przekazania PFR szczegółowych informacji, powołując się na tajemnicę postępowania oraz ustawę o ochronie informacji niejawnych. W efekcie sam PFR nie wie, jakie konkretnie zarzuty są stawiane przedsiębiorcom. Potwierdził to były wiceprezes PFR Bartosz Marczuk w wywiadzie dla Gazety Wyborczej: „My w tej sprawie nie jesteśmy dysponentem szczegółowych informacji, które bardzo często mogą stanowić prawnie chronioną tajemnicę. Bazujemy na rekomendacjach wyspecjalizowanych instytucji i służb, ich profesjonalizmie (…). Mamy rekomendacje służb, nie oceniamy tych rekomendacji. Jakie możemy mieć formalne czy faktyczne kompetencje do kwestionowania takich rekomendacji?” Sytuacja ta stawia przedsiębiorców w niezwykle trudnym położeniu. Jak bronić się przed zarzutami, których treści nie znamy? Jak wykazać, że nie doszło do nadużyć, jeśli nie wiemy, o jakie nadużycia chodzi?

Przedsiębiorcy w swoich pismach procesowych podnoszą, że brak przedstawienia im szczegółowych informacji, na podstawie których podjęta została decyzja o określeniu kwoty subwencji do zwrotu, pozbawia ich jakichkolwiek środków obrony przed potencjalnie niesłusznymi i bezpodstawnymi zarzutami. Wskazują, że niedopuszczalne jest przyjęcie, że wystarczy jedynie pismo z CBA zawierające „negatywną rekomendację” i kilka ogólnikowych stwierdzeń, aby PFR mógł zażądać zwrotu całości wypłaconych w ramach programu środków. W odpowiedziach na pozwy beneficjenci zaprzeczają, aby istniało wobec nich uzasadnione podejrzenie nadużyć w związku z udzieloną subwencją finansową. Argumentują, że sama ogólnikowość przesłanki zawartej w tym zakresie w regulaminie może prowadzić do nadużyć i arbitralności działań ze strony PFR.

Chronologia budzi wątpliwości

Szczególnie niepokojące jest to, że w wielu przypadkach PFR otrzymał negatywne rekomendacje CBA już w 2021 roku, ale dopiero teraz, w 2025 roku, żąda zwrotu subwencji. W międzyczasie nie postawiono przedsiębiorcom żadnych zarzutów karnych ani nie wszczęto wobec nich postępowań dotyczących nieprawidłowego wykorzystania środków publicznych. Co więcej, w niektórych przypadkach PFR, mimo posiadania negatywnej rekomendacji CBA, proponował przedsiębiorcom częściowe umorzenie subwencji. Dopiero gdy ci wnioskowali o umorzenie w pełnej wysokości, PFR żądał zwrotu całości środków.

Przedsiębiorcy podnoszą również, że z postanowień umowy subwencji finansowej oraz regulaminu programu nie wynika wiążący charakter rekomendacji CBA dla decyzji PFR o żądaniu zwrotu subwencji. Żaden przepis ustawy, uchwały Rady Ministrów czy też umowy lub regulaminu programu nie wskazuje, że PFR jest związany rekomendacją CBA. Zdaje się przy tym, że takie związanie byłoby absurdem, zważywszy na brak obowiązku przekazania przez CBA szczegółowych informacji dotyczących wyników przeprowadzonego postępowania wyjaśniającego. Żądanie zwrotu wielomilionowych subwencji, często po kilku latach od ich otrzymania i wykorzystania zgodnie z przeznaczeniem, stanowi poważne zagrożenie dla stabilności finansowej przedsiębiorstw. W wielu przypadkach może to prowadzić do upadłości beneficjentów, którzy przetrwali pandemię właśnie dzięki wsparciu z PFR. W tym kontekście nadużywanie przez Fundusz uprawnienia do odmowy umorzenia subwencji niweczy skutki pomocy udzielonej przedsiębiorcom w czasie epidemii.

Pozwy w ciemno? Dlaczego PFR kieruje pozwy do sądu w postępowaniu upominawczym?

Również taktyka procesowa PFR jest dość osobliwa i przypomina składanie pozwów w ciemno. Fundusz kieruje pozwy do sądu w postępowaniu upominawczym, co skutkuje wydaniem nakazu zapłaty bez rozprawy i bez badania (w ramach postępowania dowodowego sensu stricte) zasadności roszczenia. Dopiero po wniesieniu sprzeciwu przez przedsiębiorcę sprawa jest rozpoznawana merytorycznie. Samo wydanie nakazu zapłaty (mimo, że jedynie w ramach postępowania upominawczego) stanowi niewłaściwe zastosowanie art. 499 § 1 k.p.c., ponieważ nakaz zapłaty zostaje wydany mimo tego, że roszczenie jest oczywiście bezzasadne, a twierdzenia co do faktów budzą wątpliwości. W toku procesu przedsiębiorcy podnoszą, że PFR nie sprostał ciężarowi dowodu, nie przedstawiając konkretnych faktów i dowodów na poparcie swoich twierdzeń o rzekomych nadużyciach, co jest uważane za koronny zarzut.

Subwencje z tarczy covidowej. Niełatwa perspektywa dla firm

Sytuacja przedsiębiorców, którzy otrzymali żądanie zwrotu subwencji, jest trudna, ale nie beznadziejna. Sądy gospodarcze będą musiały ocenić, czy ogólnikowe rekomendacje CBA, bez wskazania konkretnych nadużyć, stanowią wystarczającą podstawę do żądania zwrotu subwencji. Osią sprawy będzie to czy PFR zdoła przedstawić dowody na poparcie swoich twierdzeń, czy też ograniczy się do powoływania na tajemnicze rekomendacje CBA. W tym drugim przypadku szanse przedsiębiorców na obronę przed roszczeniami PFR się znaczące.

Co ważne, sprawy z powództwa PFR winny być rozpoznawane w odrębnym postępowaniu w sprawach gospodarczych, w których obowiązuje prekluzja dowodowa – w istocie brak przedstawienia faktów i dowodów przez PFR już w pozwie powinna dyskwalifikować powództwo jako bezzasadne. Niepokojąca jest jednak praktyka sądów polegająca na rozpoznawaniu tych spraw w postępowaniu zwyczajnym, w którym prekluzja dowodowa jest zdecydowanie złagodzona, co daje PFR szansę na „przemycenie” nowych dowodów (np. dowodów dostarczanych przez CBA).

Podsumowanie

Działania PFR mogą podważać zaufanie przedsiębiorców do instytucji państwowych i programów pomocowych. W przyszłości, w obliczu kolejnych kryzysów, firmy mogą być mniej skłonne do korzystania z oferowanej pomocy, obawiając się, że po kilku latach zostaną wezwane do jej zwrotu na podstawie enigmatycznych zarzutów. Obserwowany obecnie schemat działania PFR wobec beneficjentów Tarczy Finansowej 1.0 budzi poważne wątpliwości prawne i etyczne. Żądanie zwrotu subwencji na podstawie ogólnikowych rekomendacji CBA, bez wskazania konkretnych nadużyć, stawia przedsiębiorców w sytuacji, w której są pozbawieni realnej możliwości obrony, ale tylko w sytuacji, gdy sądy powszechne będą „pobłażać” PFR w zakresie rygorów dowodowych oraz trybu rozpoznawania sprawy w procesie cywilnym. Sądy gospodarcze powinny wyważyć interes publiczny, jakim jest ochrona środków publicznych oraz praw przedsiębiorców do rzetelnego procesu i ochrony przed arbitralnymi decyzjami administracyjnymi. Od rozstrzygnięcia tych spraw zależeć będzie nie tylko los konkretnych firm, ale także zaufanie przedsiębiorców do państwa i jego instytucji.

Artykuł Łukasz Lewandowski: PFR zbiera tarczę z rynku został opublikowany na portalu Rzeczpospolita 11 czerwca 2025 roku.